Szeroki trakt Cicibór Duży

Cicibór Duży. „Moja Mała Ojczyzna”

Idźcie i siejcie ;)

Cicibór Duży jest to wieś w województwie lubelskim oddalona o 5 km od Białej Podlaskiej. Do Cicibora Dużego powracam na swoim blogu po raz drugi. Tym razem zjawiam się w Ciciborze na zaproszenie mojego kolegi Mateusza Siwca, który żywo interesuje się historią swojej wsi i jak sam o sobie mówi jest takim lokalnym patriotą. Wspólnie z Mateuszem będziemy starali się nie tylko zgromadzić i zebrać jak najwięcej informacji na temat tej wsi, ale również wyjaśnić zagadkę związaną z zapomnianą mogiłą znajdującą się w pobliskim lesie, o której już mało, kto pamięta. Rzecz jasna, że na tym blogu nie zdołam zamieścić wszystkich zebranych informacji gdyż jest to zbyt obszerny temat, dlatego też proszę Was o wyrozumiałość.

Pierwszą wzmiankę o wsi Cicibor należącej wówczas do włości brzeskiej, odnajdujemy w „Metrykach Litewskich”, już w 1478 roku podczas nadania poczynionego przez Kazimierza Jagielończyka dwóm braciom Owłaszce i Łuszcze. Więcej informacji na temat Cicibora możemy odnaleźć w książce Aliny Wawrzyńczyk pt: „Rozwój Wielkiej Własności Na Podlasiu w XV i XVI Wieku. Wyd. 1959 r.”, w której to znajdujemy m.in. zapis, iż w roku 1577 właścicielką Cicibora była Pani Piotrowa Kopciowa. A w roku 1580 w imieniu swojej małżonki pobór z majątku płacił Stanisław Oleński (przypuszczalnie drugi mąż Pani Kopciowej). Z owych zapisów można domniemać, że w Ciciborze już wówczas istniała nie tylko siedziba dworska, ale także w jej pobliżu młyn wodny na rzece Białce (obecnie Klukówka). Co ciekawe z tych samych zapisów dowiadujemy się iż istniała tam inna niewielka majętność należąca do Pani Żarczyńskiej (która być może była zlokalizowana w Ciciborze Małym ?)

Na przestrzeni wieków wieś nosi różne nazwy Cecebor, Cziczibor, Cicibor, Cicibór Wielki i w końcu Cicibór Duży. W tym miejscu należałoby uściślić sprawę nazewnictwa. Bowiem często błędnie podaje się również nazwę „Ciciborek”. Dla lepszego zrozumienia podam to na przykładzie. Otóż tak dawniej jak i obecnie istniały dwie wsie, które oddzielała przepływająca rzeka Klukówka (dawniej Białka) i tak np.: współcześnie mamy Cicibór Duży-(dawniej Cicibor) i Cicibór Mały-(dawniej Ciciborek).

W tym miejscu chciałbym również poruszyć sprawę związaną z nazewnictwem rzeki „Klukówka”.

Otóż w niektórych opracowaniach historycznych rzeka ta występuje pod nazwą „Ryta”, natomiast na wszystkich znanych mi archiwalnych mapach rzeka nosi nazwę „Białka”. Wspólnie z Mateuszem staramy się wyjaśnić i tą zagadkę. Która z dawnych nazw jest właściwa?

Klucz do rozwiązania tej zagadki odnajduje na jednym z dokumentów w Archiwum Lubelskim. Karpowicz Michał administrator parafii Sawice, Terebela, Cicibór w swoich aktach zapiał: „Leży względem Cicibora za Rzeką Ryta, czyli Białka”. Z powyższego zapisu można domniemać, iż obie nazwy w/w rzeki funkcjonowały jednocześnie. Przy czym wydaje się, że nazwa „Ryta”, była nazwą miejscową (regionalną). Natomiast Nazwa „Białka”, była czymś w rodzaju nazwy urzędowej.

W tym miejscu jak sądzę warto przytoczyć ciekawy przykład:, kiedy to w 1778 r. Karol Stanisław „Panie Kochanku”, będąc w potrzebie pożyczył od bazylianów z Białej za pośrednictwem księdza T. Szczurowskiego, 71 490 złotych polskich w złocie. Oddając w zastaw folwark Cicibor, wraz z zabudowaniami, gruntami, prawem łowienia ryb i karczmami w Terebeli i Ciciborkach. W tym miejscu warto zaznaczyć, że, Terebela która pierwotnie nosiła nazwę „Niewęgłowszczyzna”, wchodziła w skład majętności Ciciborskiej. Nazwa Terebela pojawia się w XVII wieku i pochodzi ona od łaci. „Terra Bella”– (piękna ziemia), a jej autorem był nieznany dzierżawca folwarku.

Po przyjeździe do Cicibora, Mateusz prowadzi mnie na stary cmentarz unicki porośnięty wysokimi starymi drzewami widocznymi już z daleka, który znajduje się w pobliżu jego domu. Po drodze opowiadając mi, że cmentarz jeszcze nie tak dawno był mocno zarośnięty roślinnością i zaniedbany, a teraz dzięki staraniu wielu ludzi dobrej woli został uporządkowany i oczyszczony.

Ja ze swojej strony odszukałem archiwalną mapę z 1763 roku, na której bez trudu można odnaleźć wieś „Cicibor”. Dzięki tej mapie poznajemy nie tylko rozplanowanie wsi, ale także dowiadujemy się kilku ciekawostek, które pomogą zweryfikować zebrane informacje. Oczywiście zaczniemy od naniesionych na mapę dwóch cmentarzy. Pierwszy cmentarz znajdował się przy cerkwi położonej tuż obok dworu. Pomiędzy dworem a cerkwią przebiegała droga prowadząca z południa w kierunku północnym przez rzekę Białkę, na której znajdował się młyn i dalej do wsi „Ciciborek”, (obecnie Cicibór Mały). Oraz drugi cmentarz położony na południe od wsi. Przy północnym skraju tego drugiego cmentarza biegła boczna droga prowadząca od głównego traktu z Białej do Janowa i po przez wschodni kraniec wsi do lasu Bagonica. Jak w późniejszym czasie miałem okazję się przekonać droga ta częściowo zachowała się po dzisiejszy dzień, chociaż już nie dochodzi do cmentarza z uwagi na nowo powstałe zabudowania.

Istnienie dwóch cmentarzy w Ciciborze potwierdza spis inwentarza byłej cerkwi unickiej poczyniony 1 lutego 1919 roku przez dziekana bialskiego ks. Feliksa Ostoyeskiego. Pierwszy z nich jak podaje ks. Ostoyski: „Naokoło Cerkwi niewielki cmentarz, nieogrodzony”. Cmentarz grzebalny, o pół wiorsty odległy, również nieogrodzony”.

Na miejscu z uwagą oglądam stojący na środku cmentarza kamienny pomnik z wyrytym napisem. „Uczcijmy Modlitwą Pamięć Kilkuset Unitów z Parafji Cicibór, Chowanych Na Tym Cmentarzu Tajemnie – Bez Sakramentów Św. W Latach Prześladowań 1875-1905. Niech Odpoczywają W Pokoju”. Z drugiej strony pomnika na betonowej podstawie dostrzegam wyrytą datę „20 V 1931”.

W pobliżu pomnika znajduje się nietypowa mogiła w postaci nieregularnego płaskiego kamienia porośniętego mchem ze stojącym metalowym krzyżem. Na pierwszy rzut oka czas zatarł wszelkie ślady na tym kamieniu, ale gdy dokładniej się przyjrzeć wśród mchów można dostrzec na nim wyryty krzyż.

Jak podają źródła historyczne pod głazem tym miały spocząć zwłoki miejscowego proboszcza Cicibora ks. Jana Starkiewicza który w czasach prześladowań unitów zasłynął jako obrońca wiary i za opór został uwięziony w Siedleckim więzieniu w którym zmarł, o czym wspomina w „Monografii Powiatu Bialskiego”, Bolesław Górny. Dzisiaj olbrzymi głaz porośnięty mchem zazdrośnie strzeże swej tajemnicy nie pozwalając dojrzeć jakichkolwiek napisów na nim.

Drugą nie mniej znaną postacią w Ciciborze z czasów prześladowań Unitów był Antoni Ceniuk ówczesny sołtys Cicibora zwany przez miejscowych „Anton”. Odmówił on złożenia przysięgi wobec popa wraz i innymi sołtysami, gdyż obawiali się, aby ich nie zapisano do prawosławnych, za co zostali ukarani przez sąd grzywną za nieposłuszeństwo wobec władzy.

W tym przypadku opór wiernych w swojej wierze unitów opłacił się. Gdyż po tym jak odwołali się od wyroku do Petersburga sprawę wygrali i składali przysięgę tylko w obecności naczelnika powiatu.

To za sprawą „Antona”, odbywały się właśnie potajemne pogrzeby unitów na tym starym cmentarzu, gdzie z powodu braku księdza chowano zmarłych bez sakramentów świętych.

Ale działalność „Antona”, była o wiele szersza gdyż był on głównym organizatorem życia religijnego miejscowych unitów umawiał on spotkania z księżmi misjonarzami, którzy przyjeżdżali, aby świadczyć posługi religijne dla unitów, doprowadzał młode pary do ślubów, a dzieci do chrztów. Często takie spotkania musiały odbywać się w miejscowej stodole a także w chwilach zagrożenia w lesie „Bagonica”, gdzie starym zwyczajem Słowian pod Dębem były udzielane śluby przez księży misjonarzy.

Przeglądając stare mapy odkrywam, że układ dawnych dróg w tych rejonach praktycznie wcale się nie zmienił, a także zaczynam rozumieć, dlaczego właśnie „Las Bagonica”, został wybrany na miejsce spotkań dawnych unitów. Boczne mało uczęszczane drogi prowadzące do Lasu Bagonica dawały szansę przedostania się unitom nie tylko z Cicibora ale także z innych okolicznych wsi i uczestniczenia w potajemnych ich spotkaniach religijnych.

„Las Bagonica”, okrył się złą sławą w czasach II wojny światowej, gdyż to w nim Niemcy rozstrzelali 27 maja 1943 roku 20 więźniów uczestników antyhitlerowskiego ruchu oporu, a 2 marca 1944 r. kilku mieszkańców Rakowisk, ale to już inna historia, o której może kiedyś Wam opowiem.

Po obejrzeniu miejscowego cmentarza wspólnie z Mateuszem udajemy się do Pani Sołtys Bożeny Kałabun która umożliwia nam obejrzenie dawnej Cerkwi Unickiej p. w. św. Praksedy. Cerkiew Unicka o nieznanej dacie fundacji została powtórnie erygowana w 1655 r. przez Adama Świderskiego, do którego należały w tym czasie włości Ciciborskie. W 1740 r. cerkiew przeszła remont.

A po urzędowym skasowaniu „Unii”, w 1875 roku z plecenia władz carskich została zamieniona na cerkiew prawosławną.

Lecz polecenie władz carski nie mogło zmienić nastawienia miejscowej ludności do spraw wiary. Jak pisał szczególnie zaangażowany w przymusowe nawracanie na prawosławie unitów, „prawosławny biskup chełmski i lubelski Eulogiusz (Gieorgijewski)”, „ Urzędowo unia została skasowana ustawą państwową w 1875 r. lecz wiary w ludzkich duszach prawo zmienić nie mogło, w niektórych miejscowościach świątynie prawosławne świeciły pustką, lud nie zwracał się do świaszczenników o sprawowanie obrzędów. Były parafie, gdzie nawet 90 procent ludności bojkotowało cerkwie prawosławne, a nie mając swoich unickich, pozostawało bez świątyni”.

Taka sytuacja również istniała w ciciborskiej prawosławnej parafii. Jak pisał ks. Jan Urban T. J. w książce pt: „Wśród Unitów na Podlasiu. Pamiętniki Wycieczek Misyjnych.”. wyd. 1923 r. „Około dziesiątej godziny wieczorem pożegnałem gościnnego konfratra i puściłem się dalej, gawędząc znowu z Antonim, zdającym mi szczegółową relację ze stanu wiary i moralności w ciciborskiej ruskiej parafji. Na cztery wioski, należące do tej parafji, tylko pięciu gospodarzy bywa w cerkwi, wszyscy zaś inni są >>upornymi<<. Antoni w ciągu tego roku nawrócił jednego schizmatyka i ma przyprowadzić go dzisiaj do spowiedzi. O jedenastej byłem Ciciborze, gdzie już kilkanaście osób oczekiwało na moje przybycie.”. ( W tekście zachowano oryginalną pisownię).

W czasie I wojny światowej, podczas gdy armia rosyjska cofała się na wschód przed nacierającymi wojskami niemieckimi z cerkiewnej niewielkiej drewnianej dzwonnicy zostały zabrane trzy dzwony, które zostały wywiezione w niewiadome miejsce i nigdy już nie powróciły do Cicibora. Istnienie dzwonnicy potwierdza spis inwentarza sporządzony 1919 roku przez dziekana bialskiego ks. Feliksa Ostoyeskiego. Który jedynie odnotował: „Cerkiew posiada małą dzwonnicę drewnianą, ale nie zasługuje ona na opisanie”. Dzwonnica usytuowana na północny wschód od świątyni została rozebrana w latach 1939-1944 kiedy to cerkiew była wykorzystywana jako pralnia, a następnie magazyn amunicji.

W 1919 roku cerkiew zostaje zamieniona na kościół rzymskokatolicki, który zostaje uszkodzony podczas wojny polsko-bolszewickiej. Dzisiaj mało, kto już o tym pamięta, że na linii rzeki Klukówka w dniu 3 sierpnia 1920 roku, batalion zapasowy 34 Pułku Piechoty pod dowództwem porucznika Jana Sokołowskiego wspierany ogniem baterii alarmowej 9 pap oraz ogniem karabinów maszynowych walczył w rejonie Cicibora odpierając kilkakrotnie ataki Bolszewików nacierających w kierunku na Białą Podlaską. A po odparciu ataków żołnierze tego batalionu wyparli bolszewików w rejon Pratulina.

W pierwszych latach powojennych z powodu złego stanu kaplicy pojawił się plan zamienienia jej na szkołę. Mimo iż w tym czasie w Ciciborze nie było szkoły a nauka odbywała się w domach prywatnych, miejscowa ludność zdecydowanie sprzeciwiała się planom zamienienia kaplicy na szkołę, jak również propozycją oddania jej w prywatne ręce.

Pierwsza szkoła powszechna w Ciciborze została oddana do użytku w 1929 roku, została ona pobudowana na ziemi kościelnej.

Natomiast los kaplicy wciąż pozostawał nierozstrzygnięty, a ona sama była wykorzystywana tylko do nabożeństw majowych. Dopiero w 1938 roku kaplica doczekała się remontu dachu, podczas którego wymieniono pokrycie dachowe z gontu na blaszane. W tym to czasie również prawdopodobnie został usunięty prawosławny krzyż na szczycie kopuły i zastąpiony katolickim, po czym został ślad do dnia dzisiejszego.

Jako ciekawostkę podam, iż w cerkwi kopuła jest symbolem nieba, Boga, świętych i świata anielskiego. Zaś umieszczony na jej szczycie krzyż symbolizuje, że cerkiew oddaje chwałę Jezusowi Chrystusowi. Dawna drewniana cerkiew unicka w Ciciborze Dużym posiada konstrukcję zrębową wzmocnioną lisicami, została oszalowana pionowymi deskami. W 1980 roku przeszła generalny remont, wówczas to w tych pionowych belkach tzw: „Lisicach”, powstały te dziwne wyżłobienia służące do podniesienia i podparcia ścian podczas wymiany podwalin.

Cerkiew zgodnie z dawnym zwyczajem jest orientowana. Od wschodu zamknięta trójbocznie, z niską kwadratową zakrystią na osi. Od zachodu chór muzyczny wsparty na czterech słupach, który został w 1955 roku obity deskami i otynkowany. Na jednym ze słupów chóru, który został pomalowany farbą olejną dostrzegamy słabo widoczną wyżłobioną datę 1849, kto wyrył tą datę i co się z nią wiąże tego niestety nie udało nam się ustalić.
Cerkiew posiada w sumie 6 okien: w nawie zostały umieszczone okna zamknięte półkoliście, natomiast fasadzie i skośnych ścianach części prezbiterialnej koliste, oraz prostokątne w zakrystii. Dach kryty blachą sześciopołaciowy z ośmioboczną wieżyczką zwieńczoną cebulastym hełmem, na szczycie którego umieszczono metalowy krzyż katolicki, w miejsce wcześniej usuniętego prawosławnego.
Razem z Mateuszem oczywiście nie mogliśmy się oprzeć pokusie, aby nie zajrzeć na zabudowany w chwili obecnej chór, z którego możemy dokładnie obejrzeć niedostępne poddasze. Na poddaszu odkrywamy prawdziwy kunszt dawnej sztuki ciesielskiej.

Po wyjściu na zewnątrz moją uwagę zwracają charakterystyczne wyżłobienia widoczne na bocznych ścianach. Jak nam wyjaśnia jeden ze starszych mieszkańców wyżłobienia te posłużyły w 1980 roku podczas remontu cerkwi do podparcia i uniesienia ścian podczas wymiany ceglanej podmurówki cerkwi.

Z dawnej Cerkwi Unickiej wspólnie z Mateuszem udajemy się do starego dworku pochodzącego z 1820 roku zniszczonego w latach II wojny światowej znajdującego się w pobliżu cerkwi.

Obecnie zrujnowany budynek dawnego dworu przedstawia raczej smutny widok, chociaż jak nas poinformowali okoliczni mieszkańcy pojawia się cień nadziei gdyż podobno pojawił się nabywca. Ponieważ już kiedyś o dworku pisałem ograniczę się tylko do pokazania kilku fotografii, przedstawiających jego wygląd i stan obecny.

W pobliżu dworku zachowały się zbudowania folwarczne Lamus, spichlerz i dwie obory z drugiej połowy XIX wieku, stanowiące obecnie własność „Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian Roślinności w Ciciborze Dużym”, po której oprowadza nas tata Mateusza, Ryszard Siwiec zatrudniony od 40 lat w Stacji Doświadczalnej jako kierownik.

Ryszard Siwiec mile mnie zaskakuje, gdyż nie tylko pokazuje nam zabytkowe obiekty i ciekawostki z nimi związane, ale i również opowiada nam o przeszłości Cicibora i dawnych właścicielach majątku. Jedną z takich ciekawostek pokazując nam min. w „Lamusie”, pochodzącym z drugiej połowy XIX wieku.

Innymi zabytkami znajdującymi się na terenie Stacji Doświadczalnej są: dwie obory i spichlerz pochodzące z drugiej połowy XIX wieku, które mam również okazję obejrzeć.

Ale moją ciekawość wzbudzają również różnego rodzaju maszyny rolnicze, które jak mi mówi Pan Ryszard wciąż są w pełni sprawne.

Jak sądzę warto wspomnieć, że w latach 50-tych XX wieku w Ciciborze Dużym istniał PGR, a przy nim działała cegielnia wytwarzająca cegłę na potrzeby miejscowego rynku. A jako ciekawostkę podam, iż kilka lat temu w ruinach jednego z opuszczonych domów na terenie Wólki Plebańskiej sfotografowałem cegłę, na której przed wypaleniem wypisano „PGR CICIBÓR”.

Inną ciekawostką jest fakt, iż dawne wyrobisko powstałe po wydobyciu gliny dość znacznych rozmiarów w późniejszym czasie zostało wykorzystane jako wysypisko śmieci dla miasta, a po jego zamknięciu teren w całości został zasypany całkiem sporą ilością ziemi. Natomiast na podstawie archiwalnej mapy austro-węgierskiej z 1911 roku wiemy, że cegielnie w okolicach Cicibora funkcjonowały już przed I wojną światowa.

W sąsiedztwie dworku od strony północno zachodniej znajduje się dawny park krajobrazowy z pierwszej połowy XIX wieku, obecnie jego rozplanowanie jest już praktycznie nieczytelne i niemal zlewa się on z przyległym lasem w jedną całość.

Jak mi opowiada Mateusz pamięta jeszcze czasy, gdy jako dzieci chodzili ze szkoły do lasu znajdującego się za parkiem aby porządkować znajdującą się tam mogiłę. Czy obecnie jeszcze w tym miejscu znajduje się krzyż? Wspólnie z Mateuszem podejmujemy próbę odszukania śladów mogiły, ale z uwagi na wiosenne roztopy nie udaje się nam dotrzeć do miejsca, w którym dawniej znajdowała się mogiła. Po powrocie do domu przeglądam stare mapy i na mapie z 1958 roku odnajduje potwierdzenie opowieści Mateusza o mogile znajdującej się w lesie w północno-zachodniej części lasu przylegającego do Cicibora Dużego. Czy uda się nam wyjaśnić zagadkę związaną z leśną mogiłą?

Jak mogłem się przekonać Mateusz okazał się świetnym organizatorem, gdyż wspólnie z Panią Sołtys Bożeną Kałabun zorganizował spotkanie z najstarszym mieszkańcem wsi, który nam opowiada wiele ciekawych historii na temat wsi, w tym również historię związaną z zapomnianą mogiłą w lesie. Według opowieści Pana Antoniego Kondraciuka sędziwego mieszkańca Cicibora mogiła pochodzi z okresu II wojny światowej. „Pewnego dnia do wsi przyjechali dwoma samochodami Niemcy z Białej Podlaskiej. Ciężarowym przywieźli mężczyznę urzędnika skarbowego ubranego w przedwojenny mundur wraz z jego żoną. Samochodem osobowym przyjechał gestapowiec ubrany w czarny mundur, który sołtysowi nakazał, aby natychmiast sprowadził dwóch chłopów ze szpadlami. Po czym samochody odjechały zatrzymując się w okolicach dworu gdzie z ciężarówki kazano wysiadać mężczyźnie i kobiecie. Stąd gestapowiec poprowadził dwójkę Polaków przez park w las, za którym rozciągały się tereny podmokłe i tam oboje zastrzelił z pistoletu. Po powrocie do samochodu nakazał przybyłym chłopom ze szpadlami zakopać zwłoki zabitych”.

Według opowieści Pana Antoniego wkrótce po tej egzekucji rodzina zastrzelonych Polaków dowiedziała się, w którym miejscu zakopane są zwłoki i pewnej nocy potajemnie ekshumowano zabitych po to, aby ich również potajemnie pochować na cmentarzu w Białej Podl. Natomiast na miejscu egzekucji w lesie na pamiątkę tej zbrodni pozostawiono krzyż i symboliczną mogiłę. Chociaż Pan Antoni Kndraciuk doskonale pamiętał nazwiska zamordowanych Polaków w pobliskim lesie i nam podał je. To ja jednak nie czuję się upoważniony, aby wymieniać je w tym miejscu.

Muszę przyznać, że Mateusz nie dając za wygraną namówił mnie w późniejszym terminie na ponowną wyprawę do lasu w celu odszukania zapomnianej mogiły.

Zmierzając do lasu przechodzimy obok starego dworku gdzie spotykamy mieszkańców Cicibora, od których dowiadujemy się, że mogiła wciąż istniej, oraz otrzymujemy przydatne wskazówki jak ominąć podmokłe tereny, przez które z całą pewnością nie udałoby nam się przejść.

Wkrótce możemy się przekonać, że pomimo suszy to w tutejszym lesie podłoże w niektórych miejscach jest naprawdę grząskie i wystarczy chwila nieuwagi, aby zapaść się w błocie po kostki.

Przeszukując podmokły gęsty las w poszukiwaniu mogiły zwracamy uwagę na stare majestatyczne potężne drzewa, których z roku na rok ubywa w tym lesie, jak nam powiedzieli mieszkańcy Cicibora są one systematycznie niszczone przez wyładowania atmosferyczne. Naszą uwagę również zwracają stare betonowe mostki nad rowami melioracyjnymi. Mimo iż niespodziewanie bardzo popsuła się pogoda to nie rezygnujemy z naszych poszukiwań a nasz wysiłek wkrótce zostaje wynagrodzony i w końcu udaje się nam trafić w miejsce gdzie znajduje się mogiła. Na miejscu Mateusz przyglądając się opartemu o drzewo krzyżowi stwierdza, że nie stoi on na swoim dawnym miejscu. Rozglądając się uważnie po przyległym terenie udaje nam się wypatrzyć słabo już czytelny ślad w ziemi, którego regularny zarys może wskazywać na to, iż właśnie to miejsce kiedyś było mogiłą.

Źródła:

– Antoni Kondraciuk mieszkaniec Cicibora Dużego. Któremu składamy podziękowania za wiele cennych informacji oraz opowieści.

– Szczególne podziękowania dla Pani Sołtys Bożeny Kałabun.

– Ksawery Zdański „Przyczynek do dziejów powiatu Brzesko-Litewskiego i ziem nim objętych”. Wyd. 1936 r.

– Podlasiak № 50 wyd. 16 grudnia 1923 r. art. pt: „Dzieje Podlasia Brzeskiego” autor: F. K.

– ks. Jan Urban T. J. „Wśród Unitów na Podlasiu. Pamiętniki Wycieczek Misyjnych”. wyd. 1923 r.

– Alina Wawrzyńczyk „ Rozwój Wielkiej Własności Na Podlasiu w XV i XVI Wieku”. Wyd. 1959 r.

– Mgr.pr.Bolesław Górny – „Monografia Powiatu Bialskiego Województwa Lubelskiego” wyd.1939 r.

– Własne ustalenia.

 

Kolejna fascynująca podróż Andrzeja Kaniewskiego przybliżająca historię Podlasia – Bialski Portal Informacyjny Informacje wydarzenia Biała Podlaska

Źródło: Szeroki Trakt

Szeroki Trakt także na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.