Zamość Miasto Twierdza

Zamość Miasto Twierdza

Idźcie i siejcie ;)

Zamość jest to miasto w województwie lubelskim oddalone o 179 km od Białej Podlaskiej.Udajemy się do Zamościa miasta, które w swej przeszłości zasłynął jako potężna polska twierdza. I chociaż czasy budowy twierdz przeminęły bezpowrotnie to współczesny Zamość wydaje się, że chce pozostać taką twierdzą łącząc ślady swej przeszłości z nowoczesnością.

Od kilku lat spoglądam z podziwem na to miasto, w którym poddawane są renowacji nie tylko stare kamieniczki, ale także mury obronne wraz rekonstruowanymi umocnieniami ziemnymi będącymi dawnymi fortyfikacjami miasta twierdzy.

Naszą dzisiejszą podróż po zamojskiej twierdzy rozpoczniemy od bramy, którą w dawnych czasach musielibyśmy wjechać do miasta. A więc kierujemy się do Bramy Lubelskiej. Podobnie jak to uczynił przed wiekami Julian Ursyn Niemcewicz, który w swojej książce pt: „Podróże Historyczne Po Ziemiach Polskich od 1811 do 1828 roku”. Wyd. 1859 r. tak opisywał wjazd do Zamościa: „Nowy Zamość, wśród rozległej położony płaszczyzny, zblizka dopiero postrzeżonym być może. Na kilka staj od bramy lubelskiej, widać po prawej ręce małą wyniesioną piramidę z napisem w rosyjskim języku, oznaczającym, iż wystawioną jest na pamiątkę poległych oficerów rosyjskich dnia 21 kwietnia 1813 roku, gdy Polacy, uczyniwszy z twierdzy wycieczkę, uderzyli na oblegających. Szczęśliwą była wycieczka ta; wzięli oni do stu jeńców i trzy działa. Odtąd jenerał Read, odstąpiwszy na donośność kuli, już się więcėj nie przybliżył do twierdzy, aż nieprędko nadzwyczajne w Europie zmiany, odjąwszy oblężonym wszelką nadzieję, sprawiły, iż Zamość bramy miasta otworzył”. (W tekście zachowano oryginalną pisownię).
Ponieważ twierdza Zamość posiada aż dwie bramy lubelskie starą i nową, naszą wirtualną podróż rozpoczniemy od „Starej Bramy Lubelskiej”.

Aby do niej dotrzeć wjeżdżamy do Zamościa od północy i jedziemy wpierw ul. Lubelską a następnie ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego, przy której po prawej stronie ulicy znajduje się całkiem spory parking samochodowy. Jest to idealne miejsce do pozostawienia samochodu gdyż parking znajduje się przy współczesnym zamojskim parku, który został założony w latach dwudziestych XX wieku, a zaprojektowano go wykorzystując dawne elementy fortyfikacji twierdzy.

A gdy z parkingu przejdziemy na drugą stronę ulicy będziemy mogli zobaczyć zrekonstruowane fortyfikacje ziemne wznoszące się przed „Nową Bramą Lubelską”, ale o tym nieco później, a tymczasem powracamy do parku.

Z parkingu widoczny jest szpic dawnego „rawelinu”, który był elementem dawnych ziemnych fortyfikacji. Dla mniej wtajemniczonych w dziedzinie fortyfikacji krótkie wyjaśnienie, jaką rolę spełniał i czym był „rawelin”: a więc w twierdzy bastionowej, a taką właśnie była twierdza zamojska jest to dzieło fortyfikacyjne zbudowane na planie trójkąta, wzniesione w celu wsparcia bastionów, osłony kurtyn i zamaskowania rozmieszczenia kojców. Na ławie artyleryjskiej „rawelinu”, były zazwyczaj rozmieszczone działa przeciwsztormowe ostrzeliwujące przedpole wspólnie z cięższą artylerią bastionów.

Wchodząc na dawny „rawelin”, udamy się główną parkową aleją w kierunku południowym dochodząc w pobliże murów i „Bramy Lubelskiej”. Urządzenie Parku na dawnych fortyfikacjach wydaje się być chyba dobrym pomysłem, gdyż dawne fosy na których znajdują się mostki i wzniesienia dodają mu niewątpliwie uroku.

Po dotarciu w pobliże tej charakterystycznej bramy prowadzącej do parku i znajdującego się tuż za nią mostku wybudowanego na dawnej fosie, z którego patrząc w kierunku zachodnim dostrzeżemy „Starą Bramę Lubelską” i jedyny zachowany „kojec”.

„Stara Brama Lubelska” zwana także, Janowicką zbudowana pod koniec XVI wieku umiejscowiona była pomiędzy Bastionami IV i V w późniejszym okresie została zamurowana, z uwagi na fakt, iż był to najsłabszy punkt, a przez jakiś czas rolę bramy Lubelskiej pełniła „Brama Szczebrzeska”, w późniejszym okresie wybudowano „Nową Bramę Lubelską”.

Na bramie po stronie północnej umieszczona została rzeźba „Matki Polonii”, herb Zamoyskich oraz napisy w języku łacińskim.

W pobliżu „Starej Bramy Lubelskiej”, podczas rozbudowy twierdzy w 1837 roku został wybudowany na fosie „kojec”, (inna nazwa to kaponiera), umiejscowiony jest on pomiędzy Bastionami IV i V. Zadaniem „kojca”, wokół którego znajdowała się woda (płynąca z rzeki Łabuńki), było prowadzenie ostrzału wzdłuż fosy. Zapewne wielu z Was zada sobie pytanie, po co budowano taką dziwną budowlę?
Aby odpowiedzieć Wam na to pytanie posłużę się cytatem zaczerpniętym z książki pt: „Fortyfikacya Polowa” przez F. Meciszewskiego Pułkownika Inżenierów, Szefa Sztabu Korpusu Artylleryi i Inżenierów; orderu Stėy Anny 2giėy klassy z brylantami kawalera, ozdobionego krzyżem złotym woyskowym. Wyd. 1825 roku, gdzie na stronie nr. 209 pod hasłem „Obrona Rowu”, czytamy „Nieprzyjaciel doszedłszy do rowu bocznėy obrony nie maiącego, znayduie w nim po większėy części spoczynek, porę nabrania sił i uporządkowania się do dalszego szturmu; rzucane nań z szańców granaty które nie zawsze nawet mieć można, nie są tak straszne aby mu tego wzbroniły. Mamy przykłady w historyi woien ostatnich: że szturmujący, z szańca do którego iuż dostali się, po kilkakroć wypierani, zawsze w rowie bocznėy nie maiącym obrony, chronili się, w nim świeżych oczekiwali posiłków, i tym sposobem stali się panami szańca, czemu iaka bądź boczna rowu, obrona zapobiedzby pewnie była zdołała”. (w tekście zachowano oryginalną pisownię).

Przepływ wody pod „kojcem”, umożliwiał łukowaty tunel pod jego spodem. A usypany nasyp z tyłu „kojca”, pozwalał na uzupełnienie załogi i niesienie mu pomoc w razie takiej potrzeby. Po obejrzeniu „kojca”, skierujemy się parkowymi alejkami w kierunku zachodnim do „Bastionu IV”, który wraz z nadszańcem jest najwyższym wzniesieniem w parku.

Tutaj mamy także okazję zobaczyć „poternę”, czyli podziemne przejście służące do komunikacji umożliwiające w sposób skryty i zabezpieczony przed ostrzałem wroga przeprowadzenie własnego wojska. W twierdzy zamojskiej „poterny”, były nazywane „furtami”, które w okresach pokoju wykorzystywano do komunikacji pieszej na zewnątrz murów.
My również przejdziemy „poterną”, wychodząc na ul. Królowej Jadwigi, tym samym sposobem docieramy na tyły dawnego „Pałacu Zamojskich”.

Założycielem miasta Zamość był Jan Zamoyski, który zatrudnił do zbudowania miasta twierdzy włoskiego architekta Bernardo Morando, który w 1580 roku wybrał teren nad dwoma rzeczkami: Topornicą (wówczas zwaną Wieprzec) i Łabuńką pod budowę miasta idealnego otoczonego fortyfikacjami bastionowymi, które utrzymywały nieprzyjaciela na dystans za pomocą armat rozlokowanych w bastionach.

W twierdzy Zamojskiej znajdowało się siedem bastionów i trzy bramy: Lubelska, Lwowska i Szczebrzeska (bramy w różnych okresach istnienia miasta nosiły różne nazwy).

Praktycznie od początku istnienia Twierdza Zamojska była wielokrotnie modernizowana, przebudowywana i unowocześniana, tak, aby mogła sprostać współczesnemu polu walki.

Aż do jej likwidacji przez władze Carskie, które stwierdziły, że Zamość nie spełnia warunków współczesnego pola walki i nie potrzebna im jest twierdza w tym rejonie. Rozkazem cara z 21 listopada 1866 roku Twierdza Zamość przestała istnieć.

W tym miejscu możemy wybrać, co w pierwszej kolejności chcemy zobaczyć:, jeżeli pójdziemy na wprost przechodząc obok pomnika Jan Zamoyskiego dojdziemy do ulicy Grodzkiej. Ulicą tą dotrzemy na Rynek Wielki, na którym znajduje się zamojski ratusz otoczony zabytkowymi kamienicami.
My jednak cofniemy się do ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego, aby obejrzeć zrekonstruowane fortyfikacje ziemne wznoszące się przed „Nową Bramą Lubelską”. W tym celu udamy się w lewo ul. Akademicką, którą dojdziemy do ronda u zbiegu trzech ulic Akademickiej, Marszałka Józefa Piłsudskiego i Waleriana Łukasińskiego. Rondo to znajduje się w miejscu, w którym dawniej wznosił się Bastion V, będącym jednym z największych bastionów twierdzy zamojskiej z bardzo długim zachodnim czołem. Współcześnie jedynym śladem po Bastionie V jest fragment parkowej fosy i ten niewielki murek przy rondzie na, wprost którego znajduje się Kościół Reformatów.

 

Tuż za rondem w kierunku wschodnim dostrzeżemy „Nową Bramę Lubelską”, ale nim do niej dotrzemy przyjrzymy się wpierw zrekonstruowanymi fortyfikacją ziemnym osłaniającymi tą bramę. A więc będziemy się poruszać ścieżką biegnącą od ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego wzdłuż fosy okalającej „rawelin”. Oczywiście w trakcie obrony tego typu fortyfikacje ziemne były wzmacniane dodatkowymi konstrukcjami najczęściej wykonanymi z drewna, które stanowiły dodatkową przeszkodę dla nacierających wojsk. Mamy tu okazję zobaczyć i przekonać się na własne oczy jak trudno było zbliżyć się do murów takiej twierdzy.

„Twierdza Zamojska”, trakcie swojego istnienia była kilkakrotnie oblegana skutecznie się broniąc, i tylko raz została szturmem zdobyta przez Polaków i to tylko, dlatego, że zarówno mieszkańcy jak i obrońcy udzielili pomocy szturmującym. W roku 1648 armia kozacka Bohdana Chmielnickiego z Tatarami oblega Zamość. Podczas tego oblężenia twierdza ostrzeliwana była z 60 dział. Zamościa broni około 4700 ludzi pod dowództwem Ludwika Wejhera, starosty wałeckiego. W trakcie oblężenia ujawnił się słaby punkt twierdzy. Gdyż Kozacy przekopali groble i spuścili wodę z fosy. W późniejszym czasie wadę tą naprawiono poprzez wprowadzenie zmian w konstrukcji. Z powodu braku żywności obrońcy zawarli ugodę z Chmielnickim i złożyli okup w kwocie 20.000 zł w celu zaprzestania oblężenia miasta.

Drugie oblężenie Zamość przeżywa podczas potopu szwedzkiego w 1656 roku, kiedy to królowi szwedzkiemu nie udało się skusić obietnicami nowych zaszczytów Jana Zamoyskiego. Miasto wówczas przeżywa dwudniowy ostrzał z armat szwedzkich, ale Karol Gustaw wiedząc, że nie zdoła zdobyć fortecy bez ciężkiej artylerii, której wówczas nie posiadał odstępuje od oblężenia Zamościa. To wydarzenie w swej powieści pt „Potop” opisał Henryk Sienkiewicz „W godzin dwie później zagrzmiały działa z szańców szwedzkich, a zamojskie odpowiedziały im z równą siłą. Cały Zamość okrył się dymem, jakby chmurą niezmierną, tylko raz po razu łyskało w owej chmurze i grzmot huczał nieustanny. Lecz wnet ogień z ciężkich fortecznych śmigownic przemógł. Szwedzkie kule padały w fosę lub odbijały się bez skutku o potężne anguły; pod wieczór nieprzyjaciel musiał się cofać z bliższych szańców, twierdza bowiem zasypywała je takim gradem pocisków, że żywy duch wytrzymać nie mógł. Uniesiony gniewem król szwedzki kazał zapalić wszystkie okoliczne wsie i miasteczka, tak że okolica wyglądała w nocy jak jedno morze ognia, lecz pan starosta ani o to dbał.

– Dobrze – mówił – niechże palą! My mamy dach nad głową, ale im rychło za kołnierz naleci”. (W tekście zachowano oryginalną pisownię).

 

 

Na rawelinie dla upamiętnienia pobytu Żydów w dziejach Polski ustawiony został pomnik „Dawida Psalmisty” z wzniesionymi ku niebu oczami i harfą w dłoni. Widniejący napis na pomniku jest fragmentem Dawidowego Psalmu.

„Pan Światłością Moją,

i Zbawieniem Moim

Psalm 27”

Zdjęcia poniżej wykonano w 2010 roku przed rozpoczęciem prac przy rewitalizacji rawelinu.

„Nowa Brama Lubelska” zbudowano ją w latach 1821-22 umiejscowiona była pomiędzy bastionami V i VI. Od strony północnej została ozdobiona gałązkami dębu. Zrekonstruowany most nad fosą łączy bramę z ziemnym szańcem. Od strony południowej w „Nowej Bramie Lubelskiej”, znajdują się 3 wejścia w formie arkad, główne pośrodku z przejściem na drugą stronę bramy, oraz dwie boczne arkady, mniejsze, które stanowiły wejścia do pomieszczeń fortecznych.

Powróćmy teraz poza miejskie mury, aby obejrzeć inne fortyfikacje. W tym celu ponownie musimy przejść przez most i skierować się w kierunku wschodnim dochodząc do „Bastionu VI”.

Jeżeli się dokładnie przyjrzymy to zauważymy, że „Nadszaniec przy Bastionie VI”, ma dość nietypowy kształt. Jego wschodnia ściana jest wklęsła oraz posiada jakby dwie ściany szczytowe tworzące kąt rozwarty przystosowany do kształtu bastionu. Natomiast ściana zachodnia „Nadszanica przy Bastionie VI”, czyli od strony miasta została zbudowana w linii prostej.

Nadszaniec przy Bastionie VI”, został wybudowany podczas modernizacji twierdzy w XIX wieku.

Podobnie jak wiele innych obiektów twierdzy zamojskiej „Bastion VI”, odzyskał swój wygląd dzięki prowadzonej rewitalizacji.

Ten długi mur łączący bastiony ze sobą w fachowej terminologii nazywa się „kurtyną”. W twierdzach bastionowych kurtyna zawsze cofnięta jest w tył względem bastionów. Takie rozwiązanie pozwalało na prowadzenie ognia z bastionów wzdłuż kurtyny, dzięki czemu nie było tzw: martwego pola ostrzału, czyli miejsca, w którym atakujący mógł się ukryć przed pociskami obrońców.

Celowo wstawiam to zdjęcie, gdyż ukazuje ono nam nie tylko stan murów przed rozpoczęciem prac przy rewitalizacji, ale także skazamatowany bark „Bastionu VII”, z którego prowadzono ostrzał wrogiej piechoty wzdłuż „kurtyny”.

 

Ale nim przejdziemy do „Bastionu VII”, zobaczmy jak wyglądała kurtyna od strony miasta. Na początek zobaczymy mur przed rekonstrukcją.

 

Znajdujemy się na tak zwanym „wale”, ta część ziemi osłoniętej wikliną nazywa się w języku fortyfikacji „przedpiersiem”. Wzmocnienie wikliną zapobiegało osuwaniu się ziemi oraz umożliwiało podwyższenie przedpiersia w celu maksymalnej ochrony strzelców.

Jak widać to na zdjęciach podłoże „wału”, po którym stąpamy ma dwa poziomy o różnej wysokości i szerokości. Pierwszy poziom usytuowany wyżej zaczynający się od „przedpiersia”, czyli przy wiklinie w fachowej terminologii nazywany jest „ławką strzelecką”. Na „ławce strzeleckiej”, ustawieni byli obrońcy, którzy prowadzili ogień do przeciwnika.

Drugi poziom usytuowany niżej nazywa się „drogą wałową”, która zapewniała bezpieczeństwo dla strzelców po oddaniu strzału. Jak wiemy w dawnych czasach strzelec mógł prowadzić tylko ogień pojedynczy i aby w trakcie dość długiego ładowania broni nie stał się łatwym celem dla wroga, po oddaniu strzału wycofywał się na niżej położoną „drogę wałową”, gdzie nie był już widoczny dla przeciwnika.

Przejdziemy teraz do najpotężniejszego zamojskiego „Bastionu VII”.

„Bastion VII”, został zmodernizowany poprzez wybudowanie na nim w 1832 roku, potężnego „nadszańca”, z 24 skazamatowanymi stanowiskami artyleryjskimi. A więc wejdźmy na chwilę do niego od strony miasta. Możemy tutaj obejrzeć ciekawą kolekcję armat i umundurowania z różnych okresów.

 

Opuszczamy Bastion VII i kierujemy się do położonej na południe od niego „Starej Bramy Lwowskiej”.

„Stara Brama Lwowska”, zbudowana została w 1597 roku. Podczas rozbudowy twierdzy w 1820 roku została zamurowana i zamieniona na więzienne kazamaty, w których był uwięziony Walerian Łukasiński.

Po przeciwnej stronie współczesnej ul. Partyzantów znajduje się „Nowa Brama Lwowska”, wybudowana w 1820 roku.

Na południe od „Nowej Bramy Lwowskiej”, znajduje się zrekonstruowany „Bastion I”.

„Bastion I”, po kasacji twierdzy jak wiele innych obiektów został zniszczony a w późniejszym okresie dodatkowo przecięty przebiegającą przez niego linią kolejową. Obecnie nad linią kolejową zostały przeprowadzone kładki dla pieszych.

Poprzez „furtę wodną”, wychodzimy na ul. Bernarda Moranda, którą idąc cały czas prosto dotrzemy wpierw do „Rynku Wodnego”, a idąc dalej do „Rynku Wielkiego”.

Ale my powracamy do fortyfikacji i „Bastionu II”.

„Bastion II” z uwagi na warunki terenowe został zbudowany w stylu „Piatta Forma”, charakteryzującej się płaskimi i niezbyt dużymi bastionami występującymi przy długich kurtynach.

Przejdziemy teraz do najdalej wysuniętej w kierunku południowym części umocnień twierdzy zamojskiej jaką była „działobitnia”, nazywana także „rotundą”.

 

Działobitnia została wybudowana na planie koła podczas modernizacji twierdzy w latach 1825-1831, miała za zadanie wzmocnienie obrony miasta od południa.

W latach II wojny światowej zyskała ponurą sławę gdzie dokonywano masowych egzekucji. Wokół Rotundy jak i drogi prowadzącej do niej znajdują się groby ofiar II wojny światowej różnej narodowości.

Powracamy w pobliże murów twierdzy zmierzając do „Bramy Szczebrzeskiej” nazywanej także „Floriańską” zbudowanej na początku XVII wieku.

„Wartownia” zbudowana została około 1825r. w ramach przebudowy twierdzy. Od strony drogi wyposażono ją w wąskie okienka strzelnicze.

Pozostało nam jeszcze odwiedzić „Arsenał” i „Bastion III”, ale z uwagi na to, że podczas mojego pobytu wciąż trwały prace przy obu tych obiektach dzisiejszą wirtualną podróż zakończymy w tym miejscu, a wszystkich czytelników zachęcam do odwiedzenia Zamościa.

 

Źródła:

– Julian Ursyn Niemcewicz „Podróże Historyczne Po Ziemiach Polskich od 1811 do 1828 roku”. Wyd. 1859 r.

– Henryk Sienkiewicz „Potop”

– August Bielowski „Zamość” wyd. 1862 r.

– Bronisław Chlebowski „Zamość, ordynacja Zamoyskich i powiat zamojski”. wyd. 1919 r.

– Zygmunt Pomarański „Zamość, ordynacja Zamoyskich i powiat zamojski”. wyd. 1919 r.

– „Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich”. Wydany pod Redakcyą Filipa Sulimierskiego, Bronisława Chlebowskiego, Władysława Walewskiego, wyd. 1880 r.

– Meciszewski Pułkownik Inżynierów „Fortyfikacya Polowa”. Wyd. 1825 r.

– własne obserwacje.


(opis oraz zdjęcia pochodzą z 2014 r. – przyp. redakcji)

Źródło: Szeroki Trakt

Szeroki Trakt także na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.