"Świeczka zgasła" w wykonaniu Teatru Małych Form "Sylaba"
Fotorelacja Kultura Z Białej Podlaskiej

„Świeczka zgasła” w wykonaniu Teatru Małych Form „Sylaba” (foto)

Korzystając z zaproszenia Teatru Małych Form „Sylaba” sobotnie popołudnie spędziłem na premierze spektaklu „Świeczka zgasła” autorstwa niejakiego Aleksandra hr. Fredry.

Jako teatralny troglodyta, którego wiedza koczy się na poniedziałku, że są teatry telewizji nie będę się kusił o ambitną recenzję. Dość powiedzieć, że były to trzy z lepiej spędzonych kwadransów.

Fabuła nie jest nadmiernie rozbudowana. Typowa komedia pomyłek. Na wskutek wypadku dyliżansu pocztowego, główni bohaterowie – Jadwiga i Władysław znajdują schronienie w przydrożnej chacie. Początkowe uprzedzenie w miarę upływu czasu i konwersacji zamienia się w… nim świeczka zgaśnie wiele może się wydarzyć a w domyśle, także po.

Role główne kreowali Anna Sienkiewicz i Sebastian Gensina, aby nie iść w banały – które już na pewno słyszeli –  napiszę tylko, że jak dla mnie majstersztyk, wspaniała gra z dbałością o szczegóły z wielką przyjemnością obserwowałem ich grę.

Na pochwałę zasługują także pozostałe elementy spektaklu: dźwięk, światła, scenografia. Scenografia, no można powiedzieć cacana – widać kunszt sztuki stolarskiej. Żeby nie było, nie jest łatwą sztuka zrobienie stołu prostego – ten kto w ogóle próbował ten wie – a co dopiero zrobić funkcjonalny stół z krzywymi nogami o którym można się bez obaw oprzeć, no cacane. Nad całością czuwał w roli reżysera Mateusz Chazan. A wszystko to w klimatyzowanej sali widowiskowej Bialskiego Centrum Kultury przy ul. Brzeskiej.

Spektakl został zrealizowany w ramach Stypendium Artystycznego Prezydenta Miasta Biała Podlaska. I mała obserwacja, bezpieczniejsze są sztuki wizualne ale bardziej statycznej. Artyści słowa to mówią a jak mówią to nigdy nie wiadomo czy od serca czy kpią.

 

Polub nas i obserwuj:
Rafał Kozak
Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem, nie byłem komunistą. Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem, nie byłem socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem, nie byłem związkowcem. Kiedy przyszli po Żydów, milczałem, nie byłem Żydem. Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować. Martin Niemöller
http://www.bialskieforum.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.